3|5|17: Prezydent zapowiada referendum konstytucyjne. Za rok gra va banque.

Przypadkowa, trochę niebezpiecznie brzmiąca zbieżność na świecie.

Wczorajszego dnia znienawidzony przez połowę swoich obywateli, wenezuelski prezydent Maduro ogłosił, że szans na powstrzymanie zarzewia wojny domowej i kryzysu społeczno-gospodarczego upatruje we wprowadzaniu zmian do Konstytucji. W dniu dzisiejszym,  surowym i doniosłym głosem referendum zapowiedział nasz prezydent Duda. Ten również ma problemy z częścią swoich obywateli, których ostatnio przypadkiem uraził. Chodzi na przykład o osoby (wyborców), które mają swoich ulubionych dziennikarzy, jak chociażby Piotra Kraśkę, którego, mimo bycia synem i wnukiem  – działaczy komunistycznych, nadal chcą oglądać miliony widzów w Polsce. To oczywiście przykład, w którym PIS mógłby pokazać łagodną, kompromisową twarz, która potrzeba jest mu do wygranej w następnych wyborach. Nie mówiąc o pożądanej zmianie Konstytucji na korzyść obozu IV RP.

Jako prezydent chcę razem z moimi rodakami to przedsięwzięcie przeprowadzić. Chcę, żeby w tej sprawie, w sprawie Konstytucji Rzeczypospolitej odbyło się w naszym kraju w przyszłym roku, roku 100-lecia niepodległości, referendum. Chcę, abyśmy w tej sprawie odbyli poważną debatę.

Andrzej Duda, 3 maja 2017 r.

Kończąc słowo wstępu, dla wszystkich zdziwionych dzisiejszą ofensywą na froncie zewnętrznym i, nie miejmy wątpliwości, wewnętrznym pana Prezydenta, oddajmy sprawiedliwość: zmiany w Konstytucji były wpisane w monolog obietnic wyborczych Andrzeja Dudy. Co prawda mówił o Nowej Konstytucji, co zbliżyło go niebezpiecznie blisko do “napisania prawa na nowo” pani Magdaleny Ogórek, ale przyjmijmy, że było to przejęzyczenie i chodziło o zmiany w konstytucji.

A to pan redaktor teraz trafił na bardzo ciekawy problem konstytucyjny, problem, który ja podnoszę, ale bardziej jako element debaty, bo ja rzeczywiście mówiłem 3 Maja w moim wystąpieniu, jeszcze wtedy w kampanii, że uważam, że Polsce potrzebna jest dzisiaj nowa Konstytucja, że powinniśmy rozpocząć debatę nad nową Konstytucją, dlatego że ta, która jest, z 97 roku, była przyjęta przed wstąpieniem do Sojuszu Północnoatlantyckiego, była przyjęta przed wstąpieniem do Unii Europejskiej, nie uwzględnia tych elementów, więc chociażby z tego względu.

Andrzej Duda, Sygnały Dnia, wywiad z 15 sierpnia 2015 r.

Po drugie o czym dziś nie wspomną media, które na pilocie mamy wyżej niż 1 i 2 (a może Polsat wspomni?):

8 lat temu, w euforii stanu “nie ma z kim przegrać” ówczesny premier Tusk zaproponował szokująco, że w ciągu kilku najbliższych miesięcy będzie można zmienić konstytucję wprowadzając do niej zmiany. Np. wybieranie senatorów według ordynacji większościowej, posłów według mieszanej, a prezydenta przez Zgromadzenie Narodowe. Ciekawe, czy w 2020 r. przypomni sobie o swoich propozycjach.

W najbliższych dniach rozpoczną się konsultacje z szefami klubów parlamentarnych w sprawie zaproponowanych przez premiera Donalda Tuska zmian w konstytucji

Rafał Grupiński, Platforma Obywatelska, listopad 2009

Złośliwi mówili, że Tusk chciałby zostać Prezydentem przez Zgromadzenie Narodowe i zostać zapomniany w dniu codziennym, jak jest to u sąsiadów za Odrą. Ale to w żarcie.

A jak ma być naprawdę? Nie można mówić o zmianach konstytucyjnych nawet tak ważnych, jak definicja małżeństwa, jeżeli nie omówi się kierunku Państwa i jego systemu podtrzymującego ciągłość demokracji. Nawet tej z poważnymi wadami historycznymi. A te mają to do siebie, że wydarzyły się w przeszłości i nie da się ich naprawić jak zdezelowanego samochodu, wyrzucając go na złom i kupując nowy. Wydaje się, że Kaczyński to rozumie. Niektórzy nazywają to kompleksem przegranych wyborów, do których Prezes nie chce dopuścić, stąd kompromis w ostatnich tygodniach i decyzje podyktowane publicystami i sondażami.

Tusk w swoim niezobowiązującym wystąpieniu na 2-lecie jego rządów o zmianach w konstytucji chciał Prezydenta mało istotnego. Należy przypuszczać, że Andrzej Duda (i tu możemy powiedzieć o froncie wewnętrznym) chciałby wyraźnego wzmocnienia sprawowanej przez siebie posługi wobec Państwa.

Moim skromnym zdaniem, my, Obywatele, starzy, młodzi, tradycyjni, nowocześni, tolerancyjni lub mniej, powinniśmy ze wszelkich sił spróbować mądrze “wywrócić nasz kraj”, by ten wstał, otrzepał kolana i szedł dalej, o wiele rozważniej, lecz i odważniej niż do tej pory.

 

Dlaczego powinniśmy chcieć systemu prezydenckiego? 

Po pierwsze dlatego, że wybierany w najbliższych naszemu sercu wyborach prezydenckich, Najwyższy Urzędnik miałby odpowiedzialność zgoła inną niż Premier ze swoimi Ministrami, który zawsze może zrzucić wszystko na ponad pół tysiąca partyjniaków w polskich izbach. Prezydent, dobrawszy sobie mniejszą liczbę urzędników, łatwiej może postawić na ekspertów i w ogóle wszystko może łatwiej, bo od momentu wyboru “kuje” własną historię do następnych podręczników.

Po drugie, czyż nie takie czasy nas czekają? Przynajmniej w ciągu najbliższej dekady? Czasy panteonu twarzy, wodzów, twardych przywódców i tak dalej.

Po trzecie, dla Polski i jej kilkunastu nazw partii po 89 r., między którymi ciągle mamy te same twarze, z ciężkimi lub lekkimi grzechami na koncie, czyż nie byłoby to w końcu prawdziwe przewietrzenie atmosfery, która teraz, nieprzerwanie od dziesiątek lat, to arystokracja kilku procent wodzów, nie ideowców.

Obywatele widzący więcej mogą mieć naprawdę duże powody do niepokoju. W tym wpisie przedstawiłem, mam nadzieję, zbieżność interesów Kaczyńskiego, jak i Tuska. Obaj chcieliby systemu kanclerskiego, wzmacniającego premiera i jego rozpasłą kancelarię gwiazd, gdzie każdej coś się należy.

Myślę, że oczekiwanie na polską Angelę Merkel będzie zdecydowanie dłuższe niż na prezydenta, który będzie musiał wziąć sprawy w swoje ręce. Jak Obama lub jak Trump.

Wróćmy z granicy utopii do Polski.

Co będzie się działo za rok jeżeli referendum faktycznie się pojawi? Nie mówiąc o tym, jakie pytania w nim się pojawią, można tylko stwierdzić, że PIS to referendum wygra lub przegra. Na kilka miesięcy przed wyborami samorządowymi. Czy to będzie ostateczny powód, dla którego Kaczyński nie dopuści do tego referendum? Według prawdziwej prawicy polskiej, w tej chwili osoby z WSI wraz z prezydentem Komorowskim odbywają spotkania, radzą. Wajcha już teraz została przestawiona. W TVN24, co 10 minut powtarza się wynik sondażowy o dymisji Macierewicza. Według Platformy Obywatelskiej wszystko jest już przesądzone. Wygrają wybory. A to dopiero początek. TVN i Gazeta tego nie mówią, ale Duda i Macierewicz spierają się o podejście do rzeczy fundamentalnych… a problem jest taki, że jeden z nich jest otoczony Unią Wolności i właśnie zaczął grać w swoją grę, która chybnie całym obozem Prawa i Sprawiedliwości. Polaryzacja postępuje, a młodzi politycy uczą się, że bez radykalnych haseł (czy to lewicowych, czy prawicowych) nie przebiją się przez szkło naszych odbiorników telewizyjnych. Mądre referendum może być nadzieją na smutne czasy, które nas czekają.

 

WAŻNE.INFO | ŹRÓDŁA:


  • http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/51,114871,16662355.html?i=2
  • http://www.prezydent.pl/aktualnosci/wypowiedzi-prezydenta-rp/wywiady/art,8,wywiad-prezydenta-w-sygnalach-dnia-polskiego-radia.html
  • http://www.pomorska.pl/polska-i-swiat/art/7090493,donald-tusk-proponuje-zmiany-w-konstytucji,id,t.html

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *